10 rzeczy, których nie wiesz o Madagaskarze – część 2.

Malgaska kuchnia

Mając w pamięci Indonezję, jechałem na Czerwoną Wyspę z nadzieją na co najmniej tak samo pyszne uliczne jedzenie. Podczas przygotowań przeczytaliśmy, że podstawą żywienia Malgaszy jest ryż, do którego podaje się warzywa w różnych postaciach oraz mięso. Pomyślałem: super! Nie jestem jakimś wybrednym poszukiwaczem smaków, ale lubię kuchnię azjatycką i w ogóle opartą na ryżu. Madagaskar zamieszkują przybysze z Półwyspu Malajskiego, więc wszystko kleiło się w sensowną całość.

 

Nic bardziej mylnego. Niestety, dania, które można dostać na ulicy, ograniczają się do makaronu oraz smażonych na głębokim oleju “zawijasów” z ciasta bananowego lub kukurydzianego. W środku przeważnie jest cebula i mielone mięso albo zwyczajnie nic. Przypominało to pączki o neutralnym smaku oleju. Pączki z rybą, pączki z olejem, pączki z kurzem, pączki z majonezem, pączki z krewetkami, pączki z warzywami, PĄCZKI, PĄCZKI, PĄCZKI…

Smaczną ciekawostką były natomiast surówki z kiszonej papai i marchewki. Ponadto przez pierwsze dwa tygodnie, zanim wyroby pączkopodobne mi się definitywnie znudziły, trafiliśmy na kilka ciekawych odmian. Były pyszne banany w cieście, coś na kształt krokietów z grzybami i inne. Ryż mogliśmy uświadczyć właściwie jedynie w restauracjach hotelowych albo “lepszych” lokalach, które zdarzyło nam się kilka razy odwiedzić. Był to zazwyczaj ryż kantoński (ryż z warzywami po prostu) albo dodatek do ryby. A tak poza tym, bardzo popularnym daniem restauracyjnym jest… zupka chińska.

Latem cegły, zimą ryż

Wokół Antananarywy rozciągają się pola ryżowe. Byliśmy tam jednak pod koniec pory suchej, która zamienia owe pola w cegielnie. Jak to się dzieje? Otóż ziemia na ogromnym obszarze Madagaskaru jest “gliniana”. W porze suchej nie ma wystarczającej ilości wody do uprawy ryżu, ale ziemia jest na tyle wilgotna, że można z niej wytworzyć cegły. Formuje się glinę w kostki, a później wypala w ogromnych stosach zbudowanych z innych, wypalonych już cegieł. Jadąc przedmieściami Tany mija się dziesiątki takich stanowisk.

Kamienna rewolucja

Malgasze od wieków budowali domy z drewna oraz gliny. W XIX wieku na wyspę przybyli jednak europejscy misjonarze. Byli zdumieni, dlaczego ludzie wciąż mieszkają w tak nietrwałych domach, kiedy na co dzień chodzą po świetnym materiale na cegły. Były dwa powody takiego stanu rzeczy. Jednym z nich był oczywiście brak wiedzy na temat procesu produkcji wystarczająco trwałych cegieł. Po drugie jednak Malgasze od zawsze wierzyli, że kamień jest dla martwych. Choć dobrej jakości gotowego kamienia (np. granitu) było wokół stolicy pod dostatkiem, budowano z niego jedynie groby. Wszystkie domy w mieście zbudowane były z drewna. Dopiero przybysze z Europy odmienili ten stan.

Mimo wszystko drewniano-gliniane konstrukcje wciąż są podstawą budownictwa ze względu na drogi transport i wysokie ceny materiałów. Nie przejechaliśmy całego Madagaskaru wzdłuż i wszerz, ale zauważyliśmy, że budynki ceglane jako standard występują właściwie tylko w Tanie i okolicach oraz w centrach większych miejscowości.

Las Noży

Wyobraź sobie miejsce o nazwie Las Noży, gdzie najdrobniejsze potknięcie oznacza co najmniej trwałe kalectwo, a z dużą dozą prawdopodobieństwa także śmierć. Co ciekawe, nie jest to miejsce stworzone przez człowieka. Taki “las” znajduje się na zachodzie Madagaskaru i po Malgasku nazywa się Tsingy de Bemaraha. Jest to najpiękniejsze miejsce jakie widzieliśmy na wyspie, ale o nim wkrótce napiszemy osobny artykuł.

Dwie waluty, jedna cena

Na Madagaskarze jeszcze przed kilkunastu laty obowiązywał frank malgaski, będący pozostałością po francuskim kolonializmie. W 2005 roku nastąpiła denominacja i franki zastapiono ariarami. Obecnie 100 ariarów to 500 dawnych franków malgaskich. Co ciekawe, mimo kilkunastu lat, które minęły od zmiany waluty, w wielu miejscach franki wciąż znajdują się w obiegu. Jest tak głównie w położonych z dala od cywilizacji wsiach i małych miejscowościach. Łatwo przez to o nieporozumienie przy negocjacji cen. Tubylcy jednak ochoczo wykorzystują te nieporozumienia, podając nieświadomym turystom ceny w starych frankach malgaskich, a zapłatę przyjmując w ariarach. Daje to więc pięciokrotną przebitkę. Dobijając z kimś targu dobrą praktyką jest ustalić najpierw walutę, w której podawana jest cena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *